niedziela, 4 lutego 2018

Najlepsza internetowa lista zabaw urodzinowych.

Właśnie zakończyłem sezon urodzinowy. Zaczęło się od moich urodzin w grudniu, potem zaliczyłem wielkie klasowe urodziny mojego kolegi, Maćka, a na końcu, zupełnie niespodziewanie trafiłem na imprezę urodzinową Świętego Jana Bosko:)
Wiem, że zwłaszcza ten ostatni solenizant może budzić Wasze zdziwienie, ale tak właśnie jest, że tu gdzie mieszkam, Święty Jan Bosko jest bardzo sławny.
Co z tego wynika?   Lista zabaw urodzinowych.
Czy Wy też tak macie, że przed swoimi urodzinami, zastanawiacie się, jak tu zabawić gości?  To ja mam na to odpowiedź. Przedstawiam Wam listę zabaw z mojej imprezy oraz z innych, na których byłem (z tej od Św Jana również):

Ogon świnki - przygotuj: dużą kartkę, chustkę do zawiązania oczu, flamaster, herbatkę uspokajającą dla mamy, żeby się nie martwiła, że jej porysujemy ściany;)
Na ścianie wieszamy kartkę z narysowaną świnką. Śwince brakuje ogonka. Wszyscy goście ustawiają się w kolejce w odległości około 5 metrów od świnki.Każdemu po kolei wręczamy flamaster, zawiązujemy oczy, obracamy go dookoła i prosimy, żeby podszedł do Świnki i narysował jej ogonek. Wygrywa ten kto narysuje ogonek najbliżej właściwego miejsca.

Tak to wyglądało na moich urodzinach;)




Festiwal żartów - każdy przynosi żart i go opowiada. A potem wszyscy głosują na najlepszy żart. (Nie wolno głosować na siebie). Jeśli ktoś nie zna żadnego żartu, możesz przygotować księgę żartów, z której sobie coś wybierze.

Konkurs tańca - Wybieramy jury spośród dorosłych i tych, których za nic nie da się namówić do tańca. Włączamy muzykę i wszyscy prezentują swój taniec. Potem jury wybiera, kto jest najlepszy.

Poszukiwanie skarbu - tą zabawę robiliśmy na moich poprzednich urodzinach. Jest bardzo fajna. Przed imprezą Mam ukrywa w domu skarb, czyli pudełko, w którym są na przykład: czekoladki, a najlepiej czekoladowe monety, bo to pasuje do skarbu, baloniki, albo coś innego, co przyjdzie Wam do głowy. Wszyscy goście szukają skarbu według wskazówek albo mapy, którą dostajemy od Mamy. Co się dzieje, kiedy znajdziemy skarb? Chyba się domyślacie - dzielimy się łupem i zjadamy co się da :)

Przebierańce - Jubilat przygotowuje pudło z ubraniami do przebrania. Każdy z gości wybiera coś dla siebie i się przebiera.Na urodzinach Maćka nawet rodzice byli przebrani!


Kto pierwszy po cukierka (gra zręcznościowa) - potrzebujemy: taśmę malarską, cukierki, ochotników. Przyklejamy na podłodze dwa równoległe paski taśmy malarskiej o długości 5 metrów. Odległość między paskami - około 1 metr. Ustawiamy 5 ochotników na jednej linii i 5 kolejnych, naprzeciwko, wzdłuż drugiej linii. Mamy więc pięć par, stojących naprzeciwko siebie. Między nimi znajduje się 1 metrowa przerwa. na środku tej przerwy kładziemy po jednym cukierku, między ochotnikami. Razem układamy 5 cukierków. Ochotnicy kucają naprzeciwko siebie. Osoba prowadząca wydaje polecenia, np głowa, ucho, stopa, kolano, cukierek. Ochotnicy dotykają wymienionych części ciała, ale kiedy usłyszą: cukierek, ich zadaniem jest jak najszybciej sięgnąć po cukierka leżącego przed nim. wygrywa jedna osoba z pary. Robimy pięć takich rund. Na koniec pięć osób stojących na jednej linii podlicza swoje cukierki. Tak samo robi 5 osób z drugiej linii. Wygrywa ta drużyna, która ma najwięcej cukierków.


Jak widzicie, w moich zabawach potrzebne są nagrody dla zwycięzców. Mogą to być cukierki, baloniki, albo jakieś inne drobiazgi.

A teraz pokaże Wam moje ulubione zdjęcie z urodzin Maćka!


Ja stoję na środku. Za co jestem przebrany? Zgadujcie. Piszcie swoje pomysły w komentarzach.

A ja pozdrawiam Maćka i całą moją klasę!!!!








wtorek, 9 stycznia 2018

Musicie to przeczytać

W ostatnim poście pisałem o tym że mam 8 lat a teraz mam już 9! Szalona impreza już za mną! Mama też mówi, że dziesięcioro 9-latków w domu to jest szaleństwo, ale tak naprawdę ona sama dobrze się bawiła, kiedy opowiadaliśmy dowcipy, albo kiedy rysowaliśmy ogon śwince Balbince z zamkniętymi oczami;)

Najlepszy dowcip z imprezy opowiem Wam kiedy indziej, a dziś mam inny plan.
Dziś będzie na poważnie, ale bardzo, ale to bardzo interesująco.
Dowiecie się o książce, którą połknąłem.Nie, nie martwcie się, nie leżę teraz w szpitalu. Chodzi o to, że to jest naprawdę fajna książka i przeczytałem ją w mig.



                                                     
                                                      Recenzja Lolka Adama Wajraka

Lolek - książka o tym, że są ludzi, którzy bardzo kochają zwierzęta i są też tacy, którzy nie potrafią kochać.



Adama Wajraka znam już od dawna. On mnie nie zna. Chodzi mi o to, że czytałem już wcześniej jego książki. Kto go zna, ten wie, że to jest najbardziej zakręcony przyrodnik w Polsce. Najnowsza jego książka jest najfajniejsza, może dlatego, że Wajrak mówi w niej dużo o sobie i o swoim psie. Lolek to imię psa, którego Wajrak znalazł na stacji kontroli pojazdów i przygarnął. Nie było to łatwe, bo Lolek bardzo bał się ludzi, był chudy i zmarznięty.Ale Wajrak był cierpliwy i umiał go zrozumieć. To jest prawdziwa historia, ale jest też nieprawdziwy kawałek tej historii, tylko wymyślony przez Wajraka na podstawie śladów znalezionych na ciele Lolka. Ślady mówiły o tym ,że ten pies musiał przeżyć coś strasznego.Nikt nie wie, co, ale Wajrak umie się tego domyślać. Wymyślił, jak mogła wyglądać historia Lolka, zanim go znalazł. Ta część książki jest trochę jak horror, ale pamiętajcie - potem wszystko dobrze się kończy. Poza tym są tam też bardzo śmieszne kawałki, na przykład o tym, jak Lolek zaprzyjaźnił się z kurczakiem, a nawet go pokochał. Ale o tym, jak to dokładnie było przeczytajcie już sami.



sobota, 2 grudnia 2017

Witajcie!

Nazywam się Michał, niektórzy mówią do mnie Misiu, ale możecie też do mnie mówić Zimorodek, bo urodziłem się w zimie i to już prawie 9 lat temu. Prawdę mówiąc 16 grudnia (czyli data moich urodzin) to jeszcze nie zima, przynajmniej nie w kalendarzu, ale tak się już przyjęło, że Zimorodek całkiem do mnie pasuje.

Ciekawy ptak, prawda? I ja też jestem ciekawy różnych rzeczy i będę Wam o tym pisał.
A to jestem ja w porównaniu do zimorodka.

I co powiecie? Mam niebieskie skrzydła i pomarańczowy brzuch, jak zimorodek, widzicie?

Plamki jaszczurki (czyli spotkanie z salamandrą plamistą)

Kiedy raz byłem w lesie, spotkałem salamandrę plamistą. Mamy ciepłą jesień, a salamandry lubią taką pogodę, ale ja miałem wyjątkowe szczęści...